KUP PAN SOLARISA

Źródło: Wikipedia

Wydaje się dość prawdopodobne, że Państwo Solange i Krzysztof Olszewscy, jeszcze dziś będący uosobieniem wszystkiego, co najlepsze w polskim biznesie, niemalże narodowi bohaterowie, zostaną okrzyczani tegoż narodu wrogami.

Przypuszczenie takie bierze się z tonu, jaki towarzyszy informacjom o zamiarze sprzedania przez Państwa Olszewskich 100% udziałów w firmie Solaris Bus&Coach S.A., czyli fabryce autobusów marki znanej i cenionej w całej niemal Europie. Celowo jako ilustrację tego wpisu wybrałem zdjęcie fabryki Solarisa zlokalizowanej we wsi Bolechowo pod Poznaniem. Fabryka jak fabryka, ale mimo wszystko to zdjęcie wydaje mi się ciekawsze niż kolejna fota autobusu w ujęciu od przodu lekko z ukosa, bo tak lepiej wchodzi w kadr. Tych zdjęć przez ostatnie lata przetoczyło się przez media tysiące, a przy nich ochy i achy na temat kolejnego modelu, jeszcze bardziej atrakcyjnego kontraktu, następnego rozwiązania technicznego sprawiającego, że ten widoczny na zdjęciu, niczym nie różniący się na zewnątrz od każdego innego autobusu, jest jeszcze bardziej przyjazny środowisku. I oczywiście newsom tym towarzyszył podtekst narodowej dumy, “patrzcie, to nasze, polskie”. A podtekst ten bez żenady ładowały nam media, które z polskością mają tyle wspólnego, o ile Polakami są pracujący w nich ludzie. I teraz te same media podając informację o planowanej sprzedaży Solarisa bardzo troszczą się o to, czy jej nowymi właścicielami będą Polacy. A tu zanosi się, że nie, bo na krótkiej liście potencjalnych nabywców nie ma polskich podmiotów, są za to np. chińskie i tureckie, pojawia się też niemiecka firma doradcza, co zapowiada dość oczywisty udział podmiotów z kraju, z którym Państwo Olszewscy są w świetnych relacjach. W trosce zapewne o to, by dzieci Państwa Olszewskich nie przymierały głodem pojawiło się pytanie, czy też aby one nie „przejmą” firmy. I już jest jazda, bo syn Jan, dał do zrozumienia, że on nie ma nic przeciwko temu, aby być właścicielem Solarisa, jednak to zależy od decyzji mamy. Pan Jan po dość ciekawej, choć z natury rzeczy jeszcze dość krótkiej i niemającej nic wspólnego z produkcją autobusów drodze życiowej, obecnie zajmuje się międzynarodowym networkingiem w obrębie swojego środowiska bogatych posiadaczy https://www.ownersplace.com i jeśli o mnie chodzi uważam, że byłoby dużo lepiej dla Solarisa, gdyby trzymał się od niego z daleka. Warto przy tym zaznaczyć, że tzw. sukcesja firm rodzinnych, czyli przejmowanie ich przez kolejne pokolenia, to bardzo trudny proces, który toczy się latami, a przyszli nowi właściciele nie mogą pełnić należycie swojej roli, jeśli z odpowiednim wyprzedzeniem nie podjęli decyzji, które pozwalałaby im należycie się do niej przygotować. I tu dochodzimy do sedna sprawy, które polega na pytaniu, komu powinien być Solaris sprzedany.  Po pierwsze nic komukolwiek do tego, bo fabryka powstała wysiłkiem ich założycieli i mogą oni zrobić z nią, co chcą. 

Po drugie, o ile znam sposób rozumowania ludzi, którzy ze swoim przedsiębiorstwem związali swoje życie, to dla nich najważniejsze jest to, aby mogła się ono dalej rozwijać, co zapewni tylko taki jej nabywca, która dysponuje odpowiednią wiedzą i szeroko rozumianymi możliwościami technicznymi, organizacyjnymi i finansowymi. Po trzecie w końcu trzeba mieć na takie zakupy wystarczająco dużo pieniędzy. No i co, są chętni między Tatrami a Helem? Kto kupi Solarisa, przy spełnieniu tych warunków?

A ja się pytam, gdzie w Polsce, poza Bolechowem, są specjaliści od produkcji autobusów?

Ale uwaga, pojawia się na horyzoncie hasło, które brzmi Polski Fundusz Rozwoju, czyli po prostu skarb państwa. Bardzo jestem ciekaw, jak sprawy potoczą się dalej, bo eksperci od public relations na pewno będą mocno wspierać Pana Premiera Morawieckiego w działaniach, wokół których powstanie łapiąca za serce kampania medialna w stylu „Polski rząd broni oddania czołowej polskiej marki w obce ręce”. Co w tej sytuacji mogą zrobić Państwo Olszewscy? Najpierw patrz punkt pierwszy: mogą zrobić, co chcą. Punkt trzeci: pieniądze – załóżmy, że PFR położy na stole odpowiednią kwotę. Zostaje punkt drugi, moim zdaniem najważniejszy. Zapewnienie marce właściwego rozwoju. Bardzo proszę, kto już widzi się w przedsennych marzeniach na fotelu prezesa Solarisa? Z kim zamierza się w tej sprawie spotkać? Jakie kontakty uruchomić? A ja się pytam, gdzie w Polsce, poza Bolechowem, są specjaliści od produkcji autobusów? Pech chce, że nijak nie mogę sobie przypomnieć żadnej miejscowości poza Sanokiem, gdzie upadający Autosan przejął skarb państwa i gdzie potem doszło do kompromitującej afery wokół przetargu dla wojska. Więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby Państwo Olszewscy, właśnie w trosce o swoją markę, o dzieło swojego życia, nie oddali jej w polskie ręce, a właśnie w obce. Bardzo jestem ciekaw, jak ta sprawa się potoczy, jakie będą jej reperkusje, czy Solange i Krzysztof Olszewscy będą dalej przedstawiani jako wzór do naśladowania, czy też przez fałszywych patriotów odsądzani od czci i wiary. Powstrzymam się od przewidywań, poczekajmy na rozwój faktów.

Maciej Szymański

4 kwietnia 2018 r.

UDOSTĘPNIJ

Nasze najnowsze

polecamy